Jacek Bartyzel



W 30. rocznicę śmierci

Franciszek Elías de Tejada y Spínola - hidalgo, filozof, karlista

Niedawno (18 lutego) minęła 30. rocznica śmierci – w trakcie wykładu, na katedrze uniwersyteckiej – profesora Elíasa de Tejady. Był on bez wątpienia najwybitniejszym hiszpańskim filozofem prawa i polityki w XX wieku i jednym z największych kontynuatorów klasycznej tradycji prawa naturalnego w całej Europie. W Polsce jednak (jak prawie cała kultura epoki Franco) jest on niemal zupełnie nieznany. Słuszne tedy będzie skromne choćby wprowadzenie polskiego czytelnika w jego życie i dorobek – bez szalonej w tym wypadku ambicji ich zgłębienia.


Don Francisco Elías de Tejada y Spínola urodził się 6 kwietnia 1917 roku w Madrycie, lecz „przypadkiem”, bo pochodził z Estremadury, którą uważał za swoją ojczyznę narodową (przypomnijmy, że to także kraj rodzinny Jana Donoso Cortésa). Dalekim przodkiem jego ojca – Józefa Marii Elíasa de Tejada y de la Cueva był XVI-wieczny rycerz (hidalgo) Sanczo de Tejada, którego syn Eliasz wyróżnił się w słynnym (zwycięskim) oblężeniu Bredy; dumni z niego potomkowie włączyli jego imię do rodowego nazwiska. Matka – Encarnación Spínola Gómez pochodziła z ziemiańskiej rodziny w Granja de Torrehermosa, gdzie Francisco spędził dzieciństwo w dworze-pałacu jej przodków.

Po ukończeniu w Madrycie studiów filozoficznych, literackich i prawniczych, uzupełnionych w Oksfordzie i Berlinie, Elías de Tejada zrobił błyskawiczną karierę akademicką. W 1941 roku, w wieku zaledwie 24 lat (!) otrzymał katedrę filozofii prawa na Uniwersytecie w Murcji, rok później w Salamance, gdzie wykładał do 1951 roku. Następne 26 lat zajmował katedrę w Sewilli, a w 1977 roku zaoferowano mu katedrę na centralnym Uniwersytecie Complutense w Madrycie, gdzie (jak już wspomniano) zmarł nie doczekawszy końca roku akademickiego.

W 1962 roku ożenił się z Gabrielą Pèrcopo, z neapolitańskiej rodziny o wielkich tradycjach humanistycznych. Hiszpanka całym sercem i znakomicie przygotowana intelektualnie, stała się współautorką jego dzieła z zakresu historii katalońskiej myśli politycznej, a po śmierci męża utworzyła Fundación Francisco Elías de Tejada.

„Paco Elías” (Franek Elías) – dla przyjaciół – był średniego wzrostu, miał szerokie i kwadratowe czoło, błyszczące za okularami źrenice, ekspresyjną gestykulację. Ze wspomnień o nim wyłania się obraz kordialnego, beztroskiego i gadatliwego ekstrawertyka, porywczego i radykalnego w przekonaniach, hojnego dla przyjaciół i nieubłaganego dla wrogów. Jego wojowniczość, jak przystało na „średniowiecznego” hidalga, była jednak rycerska i wielkoduszna dla przeciwników. Dość powiedzieć, że ten ultrareakcjonista był promotorem tezy doktorskiej socjalisty Henryka Tierno Galvána – późniejszego pierwszego burmistrza Madrytu ery pofrankistowskiej.

Głęboko religijny, w duchu katolicyzmu „trydenckiego”, kontrreformacyjnego, przez ostatnie lata życia musiał toczyć walkę z modernistycznym „posoborowiem”. W kwestiach dogmatycznych nieugięty, tolerancyjny praktycznie, co wynikało z jego głębokiego humanizmu; skazywał błąd rozumu, a nie słabość woli. Kiedy w Ziemi Świętej zapłakał na Golgocie, pewien mnich z Kościoła Greckiego zapytał go: „Pan jest Hiszpanem, nieprawdaż?” – i nie czekając na odpowiedź dodał: „Tylko Hiszpanie płaczą przed krzyżem Chrystusa”.

W życiu prywatnym Elías de Tejada był nieomal abnegatem. Ubierał się niedbale, wręcz chlubiąc się „cygańskim” wyglądem. Jedynymi jego koniecznymi potrzebami były książki i podróże. W każdym kraju, który odwiedzał, kupował małą figurkę ubraną w strój typowy dla danego narodu. Spędził sześć miesięcy w afrykańskim interiorze, poznając instytucje i obyczaje Czarnych, czego owocem była książka Sociología de Africa negra (1956). Jego prywatna biblioteka liczyła 50 000 woluminów (w tym największy w Hiszpanii zbiór z filozofii prawa), które wdowa po jego śmierci ofiarowała Królewskiej Akademii Nauk Moralnych i Politycznych, której był członkiem.

Był poliglotą znającym perfekt 12 języków (wszystkie romańskie, klasyczne, angielski i niemiecki) oraz w różnym stopniu dalszych 26: czytał między innymi po polsku (znał i cenił polskich myślicieli renesansowych, gorsze zdanie miał o naszym romantyzmie) i po japońsku, miał podstawy sanskrytu i chińskiego, nauczył się też bantu. O jego zasadzie czytania wyłącznie w językach oryginału wiele mówi anegdota o tym, jak postanowiwszy zgłębić myśl rosyjską uświadomił sobie, że nie ma pojęcia o tym języku. Decyzja była natychmiastowa: zakupił podręczniki rosyjskiej gramatyki i słowniki, spakował walizkę i na trzy miesiące zamknął się w hotelu w Sewilli. Kiedy wrócił do domu, mógł już czytać po rosyjsku swobodnie. Jak wspomina jeden z jego uczniów (Tomasz Barreiro): „To nie był ‘specjalista’. To było genialne monstrum”.


Sporządzona jeszcze w latach 80. ubiegłego stulecia bibliografia dzieł Elíasa de Tejady liczy 278 tytułów książek i większych rozpraw oraz 374 drobniejsze teksty. W okazanym mi spisie jego prac w madryckiej fundacji jego imienia (przy ulicy José Abascal 38) widnieje ponad 900 tytułów, jako że zawiera ona przedruki, tłumaczenia (na portugalski, włoski i francuski), ale i wciąż dochodzące inedita.

Większość jego prac zawiera się w trzech głównych działach dyscyplinarnych: filozofii prawa, historii myśli politycznej oraz filozofii politycznej. W filozofii prawa Elías de Tejada był iusnaturalistą ze szkoły Akwinaty i scholastyków hiszpańskich, definiując prawo naturalne jako rezultat „połączenia boskiej władzy Stwórcy z wolnością stworzeń rozumnych w dramatycznym napięciu nadprzyrodzonego przeznaczenia”. Do jego głównych prac w tym zakresie należą: Introducción al estudio de la ontología jurídica (1942), Historia de la filosofía del derecho y del Estado (I-II, 1946), a zwłaszcza Tratado de filosofía del derecho (I-II, 1974-77). Rozrzut geograficzno-kulturowy jego prac z tej dziedziny był nieprawdopodobny, pisał albowiem o filozofii prawa nie tylko w Niemczech czy Anglii, ale i w Rumunii, Finlandii, Norwegii i Islandii, o pojęciu sprawiedliwości we współczesnym marksizmie sowieckim, o myśli prawnej w Tajlandii i w Japonii po rewolucji meiji, a nawet o pojęciu prawa („adat”) u ludów Borneo.


Podobne bogactwo tematyczne dostrzec można w pracach Elíasa de Tejady z zakresu historii myśli politycznej. Pisał o angielskich doktrynach politycznych późnego średniowiecza (Las doctrinas políticas de la Baja Edad Media inglesa, 1946), o filozofach arabskich i sefardyjskich (Bahya Ben Yosef Ibn Paqûda, Samuel Usque), o filozofii niemieckiej (Kant, Schelling, Hegel, Marks), o ideach de Maistre’a i Evoli, o myśli nowogreckiej, skandynawskiej, rumuńskiej, rosyjskiej i różnych krajów Azji. Przede wszystkim jednak zajmował się oczywiście myślą rodzimą, ale – nie dość tego podkreślać – pojęcie „hiszpanizmu” (hispanidad) ma dla niego sens bardzo szeroki. Odnosi się do niego wszystko to, co kiedykolwiek pozostawało w związku z imperialną Monarquía Hispánica – tak w Starym, jak w Nowym Świecie, obejmując nie tylko españolidad, ale i lusitanidad, czyli „luzotropikalną” kulturę portugalską. Elías de Tejada przywrócił też i konsekwentnie stosował tradycyjne pojęcie „Hiszpanii” w liczbie mnogiej („Las Españas” a nie „La España”), czyli wszystkich historycznych Koron i prowincji, tak na Półwyspie Iberyjskim wraz z pobliskimi wyspami, jak na Półwyspie Apenińskim i innych ziem na kontynencie, będących pod berłem Habsburgów oraz wszystkich wicekrólestw Hispanoameryki. Syntezą tego ujęcia było dzieło Las Españas. Formación histórica, tradiciones regionales (1948). Myśl kastylijską – od początków do epoki Królów Katolickich: Izabeli i Ferdynanda – przedstawił w wydanej pośmiertnie Historia de la literatura política en las Españas (I-III, 1991). Z zakrojonej aż na 11 (!) tomów historii myśli katalońskiej: Historia del pensamiento político catalán (1963-65) zdołał wydać trzy, obejmujące również Majorkę i Minorkę oraz Walencję, dochodząc do 1479 roku. Z pozostałych „Hiszpanii” iberyjskich opracował dzieje tradycji baskijskiej (El Señorío de Vizcaya hasta 1812, 1963), galicyjskiej (La tradición gallega, 1944; El reino de Galicia hasta 1700, 1966) i portugalskiej (Las doctrinas políticas en Portugal (Edad Media), 1943; La Tradición portuguesa. Los orígenes (1140-1521), 1999).

Nie mniejsze znaczenie mają dzieła dotyczące „Hiszpanii” nie-iberyjskich, związanych z panowaniem Habsburgów lub Burbonów, jak Franche-Comté (El Franco-Contado hispánico, 1975), Sardynia (El pensamiento político del reino hispánico de Cerdeña, 1954; Cerdeña hispánica, 1960), a przede wszystkim Neapol i Sycylia, których dziejom od XV do XVIII wieku Elías de Tejada poświęcił monumentalne dzieło, liczące 1300 stron: Nápoles hispánico (I-V, 1958-64).

W filozofii politycznej Elías de Tejada dał mistrzowską syntezę doktrynalną hiszpańskiego tradycjonalizmu, ufundowaną na trzech niewzruszonych filarach: porządku duchowego jedności katolickiej (unidad católica), porządku politycznego monarchii tradycyjnej i porządku społecznego „foralizmu” historycznego. Pierwszy z tych porządków oznacza nierozerwalną więź Hiszpanii z rzymskim katolicyzmem, których stosunek ma się jak złożenie istoty (katolicyzmu) z istnieniem (narodami Hiszpanii), skutkujące absolutną wyłącznością katolickiej „ortodoksji publicznej”. Oznacza to również radykalne przeciwstawienie i separację od rewolucyjnej, liberalnej, egalitarnej i ostatecznie totalitarnej cywilizacji europejskiej, ignorującej Boga i ogałacającej człowieka z transcendencji – teocentrycznej cywilizacji hiszpańskiej, stanowiącej ostatni bastion (kwitnącej w średniowieczu i w „Złotym Wieku” Habsburgów) Cristiandad i zobowiązanej do stania się imperium misyjnym. Ten nakaz wyjaśnia sens pojęcia „monarchia tradycyjna”, czyli: katolicka, apostolska, federatywna, reprezentatywna (w sensie reprezentacji organicznej a nie indywidualistycznej) i legitymistyczna – lecz nie tylko w sensie „prawowitości pochodzenia” (legitimidad de origen), ale również „prawowitości wykonywania” (legitimidad de ejercicio). Wyklucza to zarówno monarchię absolutystyczną, która władcę doczesnego czyni bezbożnie „suwerenem”, podczas gdy winien on być tylko ziemskim Wikariuszem prawdziwego, Boskiego Suwerena, jak zlaicyzowaną monarchię liberalną (w tym sensie „konstytucyjną” i parlamentarną), która na odmianę pozbawia króla realnej władzy, a więc i możliwości wykonywania celu rządzenia. Tradycjonalizm byłby jednak kaleki, gdyby nie oznaczał przywrócenia historycznego foralizmu, którym przez wieki żyły narody hiszpańskie, ciesząc się rozmaitymi fueros (przywilejami) i liberdades (wolnościami), należnymi wspólnotom rodzinnym, lokalnym, municypalnym i prowincjonalnym. To te ciała społeczne, złączone we wspólnocie katolickiej wiary (la fe) i wierności (la fidelidad) katolickiemu królowi, tworzą „mistyczne ciało polityczne” monarchii chrześcijańskiej w oparciu o zasadę pomocniczości. Jedynie reprezentacja tych społeczności wyraża – w przeciwieństwie do opartej o błędną antropologię reprezentacji (egalitarnych) jednostek – społeczną koncepcję człowieka jako osoby konkretnej, będącej obrazem Boga, żyjącej w zgodzie ze swoją naturą, w historii i w społeczeństwie, we wspólnotach, w których z urodzenia musi zająć swoje miejsce i grać przypisaną jej rolę.

Politycznym opus magnum Elíasa de Tejady jest La monarquía tradicional (1954), której ważnym uzupełnieniem był odczyt w niemieckiej Akademii Zachodniej Sacrum Imperium und überstaatliche Ordnung (1952) oraz napisana wspólnie z Rafaelem Gambrą i Francisco Puy praca ¿Qué es el carlismo? (1971). Cenne są także refutacje rasizmu (El racismo: breve historia de sus doctrinas, 1944) i protestantyzmu (Consecuencias del protestantismo, 1949). Trudno byłoby tu wyliczyć wszystkie studia poświęcone mistrzom tradycjonalizmu, jak J. Balmes, J. Donoso Cortés, M. Menéndez y Pelayo, Á. Ganivet, A. Sardinha, R. de Farías Brito, A. Veiga dos Santos, J.P. Galvão de Sousa, V. Marrero, a przede wszystkim karlistom, jak A. Aparisi y Guijarro, bp J. Torras i Bages czy J. Vázquez de Mella.


Z karlizmem – czyli tym najtwardszym jądrem ultrakatolickiego tradycjonalizmu, „współistotnym” z legitymistyczną wiernością dynastyczną następcom Don Carlosa – Elías de Tejada związany był od 1939 roku, jako słuchacz założonej po wyzwoleniu Madrytu Akademii Melli. Być może czytelnikowi polskiemu trudno to zrozumieć, ale opowiedzenie się za karlizmem oznaczało dla niego (i nie tylko dla niego) przejście na pozycje nieprzejednanej (intransigente) opozycji wobec frankizmu. Trzeba jednak zauważyć, że generał Franco, który zagranicznemu prawicowcowi jawi się jako pogromca komunizmu oraz uosobienie katolickiej kontrrewolucji, widziany z pozycji zajmowanych przez Elíasa de Tejadę czy Gambrę jawił się zupełnie inaczej. Po pierwsze, jako ten polityk, który swoim „makiawelskim” posunięciem w postaci przymusowej, odgórnej „unifikacji” wszystkich sił narodowych dokonał tego, czego nie udało się ani XIX-wiecznym liberałom, ani XX-wiecznym republikanom i komunistom: zniszczył karlizm politycznie i socjologicznie. Jeszcze na początku wojny domowej karlistowska Wspólnota (Comunión) była w stanie rzucić do walki 70 tysięcy uzbrojonych bojowników (requetés). Wcielając członków Comunión Tradicionalista do monopartyjnej „Falangi Tradycjonalistycznej”, w której prym wiedli faszyzujący radykałowie, Franco odebrał karlistom ich „lud”, sprawił, że stali się oni odtąd – i są nadal – elitarną grupką intelektualistów. Po drugie, Franco, wzorem XIX-wiecznych liberałów, rządzących monarchią konstytucyjną (1834-1868 i 1874-1931), wprowadził system skrajnie centralistyczny, prześladując zwłaszcza regionalizm kataloński i baskijski, co było całkowitym przeciwieństwem karlistowskiego ideału „foralizmu”. Dla karlistów Franco to w gruncie rzeczy „uzbrojony liberał” (liberal militar), tak samo jak jego poprzednicy – dyktatorzy i puczyści w monarchii Izabeli II i Alfonsów XII i XIII, który pozoruje tradycjonalizm i „narodowy katolicyzm”, a faktycznie jest „nowoczesnym” dyktatorem, którego celem jest „europeizacja”; który najpierw upodabnia kraj do totalitarnych dyktatur Mussoliniego i Hitlera, a potem paktuje z amerykańskim, protestanckim „Antychrystem” i wiedzie stopniowo kraj ku demoliberalizmowi.

W wypadku Elíasa de Tejady kwestia jest o tyle skomplikowana, że przez pierwsze dwa lata swojej twórczości (kiedy miał 21-22 lata) uchodził za czołowego (obok Jana Beneyto Péreza, Franciszka Ksawerego Conde i Ludwika Legaza Lacambry) teoretyka państwa „narodowo-syndykalistycznego” i autorytarnego caudillaje, jako autor La figura del Caudillo. Contribución al derecho público nacional-sindicalista (1939) i dwóch mniejszych prac, które zresztą pozostały w manuskrypcie. Bez wątpienia na jego radykalny przełom (prócz poznania karlizmu) wpłynął pobyt na studiach doktoranckich w Berlinie, akurat jesienią 1939 roku, kiedy z bliska mógł poznać system totalitarny i był pełnym zgrozy świadkiem agresji na katolicką Polskę. Odtąd rezygnuje z próby godzenia caudillaje z monarchią tradycyjną, zrównując je z faszystowską Dittatura eroica i narodowosocjalistycznym Führertum. Wymowne są nawet tytuły jego pisanych po 1941 (lecz nie mających szans na publikację) prac, jak np. El caudillaje es la tiranía anticatólica. W listach i nielegalnych pismach ulotnych posługuje się też często szyderczym określeniem „Caudilandia”. Jego nieskrywana opozycja nie pozostała niezauważona: w 1945 roku falangistowscy bojówkarze wdarli się do jego madryckiego domu, zaciągnęli do pobliskiego parku Retiro i tam dotkliwie pobili1.

Wierność legitymizmowi w wypadku karlistów, którzy nie poszli na „kolaborację” z dyktaturą oznaczała stanie przy księciu Franciszku Ksawerym (Don Javier) de Borbón-Parma, wskazanym jeszcze w 1936 roku, w testamencie ostatniego króla z prawa z linii karlistowskiej, Alfonsa-Karola, jako Regent Wspólnoty Tradycjonalistycznej. W 1950 roku Don Javier powołał Elíasa de Tejadę do Rady Narodowej (Consejo Nacional) wciąż oczywiście nielegalnej Wspólnoty. Dwa lata później (31 V 1952) Elías de Tejada zredagował z Gambrą i Melchiorem Ferrerem Acto de Barcelona, którym Don Javier proklamował swoje prawa do Korony Hiszpańskiej, po czym natychmiast został wydalony z Hiszpanii. Mimo swej opozycji Elías de Tejada uważał jednak, że nie należy polityki tradycjonalistycznej opierać na osobistej nienawiści do dyktatora, lecz trzeba cierpliwie czekać na ewolucję systemu. Osłabienie wpływów Falangi po 1955 roku uznał za okazję do ostrożnej „praktycznej kolaboracji”. Efektem jego rozmów z przedstawicielami władz było założenie w 1958 roku Wydawnictwa Montejurra, które opublikowało ponad dwa dziesiątki prac z historii i teorii tradycjonalizmu oraz sieci Círculos Culturales „Vázquez de Mella”.

W tym samym okresie ideowych karlistów dotknął jednak niespodziewany cios z najbardziej nieoczekiwanej strony. Faktyczne kierownictwo Wspólnoty już od końca lat 50. przejął (z woli ojca) starszy syn Don Javiera – Karol Hugon (Don Carlos Hugo), który wyznawał poglądy... socjalistyczne. Dotąd tradycjonaliści zwalczali „kolaboracjonistów”, bo obawiali się, że Franco wprowadzi na tron albo hrabiego Barcelony (Don Juana), albo jego syna (Don Juana Carlosa). Teraz okazało się, że ich „własny król” chce ustanowić już nie tylko monarchię liberalną, lecz socjalistyczną. Skompromitowało to ostatecznie ruch karlistowski, który wdał się w „opozycję demokratyczną”, a w niektórych odłamach nawet w „antyburżuazyjny” terroryzm. Impulsywny Elías de Tejada miotał na „hugonotów” obelgi typu carlismoleninismo, a Księcia Hugona nazywał (słusznie) anarchistą, lecz kiedy Wspólnota została przemianowana na Partię Karlistowską z programem „socjalizmu samorządowego”, nie miał innego wyjścia jak zerwanie. W 1963 roku zakłada Centro de Estudios Históricos y Políticos „General Zumulacárregui”, afiliowane zgodnie z prawem o stowarzyszeniach do Ruchu Narodowego. Tego samego roku odbył też jedyną w życiu rozmowę z generałem Franco, który konsultował go w sprawie zasad legitymizmu, zastrzegając zresztą otwarcie, że ostateczną decyzję co do wyboru przyszłego króla podejmie osobiście. Już w 1977 roku zorganizował Comunión Católico-Monárquica-Legitimista, która jednak nie odegrała żadnej roli politycznej.


Prowizorycznie rekapitulując dorobek życia i twórczości naszego bohatera można przywołać opinię jednego z jego uczniów, Ewarysta Palomara. Jak ów powiada, Elíasowi de Tejadzie zawdzięczamy wiedzę o tym, że wspólnota ludzka może mieć trwały fundament tylko w świętej krwi Boga, który stał się Człowiekiem dla ludzi, ich nadzieją i życiem; a także o tym, że aby żyć dla dobra całej ludzkości Hiszpania musi istnieć w wielości swoich narodów pod panowaniem wiecznego Suwerena.

Przypisy:

1 W swojej znakomitej książce o historii lewicy Eryk von Kuehnelt-Leddihn, dla uwydatnienia faktycznej swobody wypowiedzi panującej we frankistowskiej Hiszpanii, przywołuje m.in. następujące wspomnienie osobiste: „W 1955 r. w pobliżu Sewilli uczestniczyłem w pogawędce, podczas której pewien profesor pieklił się, że Franco powinno się skrócić o głowę. Obecny na spotkaniu członek gabinetu zatkał sobie uszy i krzyknął: Nic nie słyszałem! Zawsze można się było przyznać do pozostawania w opozycji do aktualnej linii politycznej – Ślepy tor. Ideologia i polityka lewicy 1789–1984, przeł. M. Gawlik, Wydawnictwo Wektory, Sadków 2007, s. 382. Okoliczności miejsca (Sewilla), czasu (1955 r.) oraz profesji i poglądów wypowiadającego je czynią bardzo prawdopodobnym przypuszczenie, że owym „pieklącym się” profesorem był właśnie Elías de Tejada.

Wstecz